Kobiecy blog
Kobiecy blog

Kobieta kreatywna - Blog dla kobiet

previous arrow
next arrow

kobiecy punkt widzenia logo

Pochwała czerwcowego deszczu

O tym, jak niebo zmywa z nas pośpiech

Dzień dobry w środę!
W ostatnich dwóch tygodniach uczyłyśmy się wspólnie uważności w kierunku tego, co nas otacza. Najpierw jako Archiwistki Wzruszeń szukałyśmy duszy w przedmiotach codziennego użytku, a w zeszłym tygodniu próbowałyśmy znaleźć dla siebie kwadrans ciszy podczas niespiesznych poranków przed siódmą rano. Wasze komentarze, wiadomości i opowieści o małych, porannych zachwytach pokazały mi coś bardzo ważnego. Wszyscy bardzo tęsknimy za zatrzymaniem się w biegu, za zrzuceniem z ramion niewidzialnego ciężaru ciągłego "muszę".

Dziś natura postanowiła nam w tym pomóc. Za oknem aura po wieczornym deszczu.
Czerwiec zazwyczaj kojarzy nam się z bezwzględnym słońcem, zapachem dojrzałych truskawek i jaskrawym błękitem nieba. Kiedy więc zamiast tego przynosi chmury i ołowianą szarość, naszą pierwszą, automatyczną reakcją bywa lekkie rozczarowanie. „Znowu pada”, „brzydka pogoda”, „szary dzień”. Myślimy, odruchowo sięgając po cieplejszy sweter i narzekając na popsute plany.
A gdyby tak, zamiast obrażać się na aurę, spróbować się nią… zachwycić? Podobnie jak wczesny poranek, czerwcowy deszcz ma swoją własną, unikalną duszę. I przyszedł dzisiejszej nocy do nas z bardzo konkretnym prezentem: z podarunkiem wolnego czasu.


Kawa wypita niespiesznie w czerwcu


Zmysłowa melodia kropli. Dlaczego zapach letniego deszczu nas uspokaja?

Letni deszcz to niesamowity festiwal dla naszych zmysłów, jeśli tylko pozwolimy sobie go doświadczyć bez pośpiechu i parasola trzymanego kurczowo nad głową.
Pomyślcie o tym niesamowitym, głębokim zapachu, który unosi się w powietrzu, tuż po tym, jak pierwsze krople dotkną rozgrzanej ziemi, suchych liści i chodników. W perfumiarstwie ten zapach ma nawet swoją magiczną nazwę petrichor. To nie jest zwykła wilgoć. To zapach ulgi, jaką ziemia i rośliny czerpią z ożywczego, wyczekiwanego napoju. To zapach odrodzenia.

Niespieszny, czerwcowy deszcz ma też swoją własną anatomię dźwięku. To nie jest gwałtowna, niszczycielska burza z porywistym wiatrem, ale miarowy, monotonny, wręcz hipnotyzujący szum.
Kiedy siedzę z filiżanką ciepłej herbaty (tej samej, której ceramika idealnie dopasowuje się do kształtu moich dłoni), ten dźwięk działa na mnie jak najdoskonalsza muzyka relaksacyjna. Jest w nim coś niezwykle uwalniającego.
Deszcz zdejmuje z nas przymus bycia idealnymi. Zmywa presję wyjścia na zewnątrz i „korzystania z pogody”, którą tak często same na siebie nakładamy w letnie miesiące (bo przecież skoro jest ciepło, nie wolno siedzieć w domu!). Deszcz daje nam oficjalne, w pełni naturalne przyzwolenie na to, by zostać, odpuścić i zwolnić bez wyrzutów sumienia.


Las w czerwcu


Uważność na co dzień: Świat przez deszczowe krople

Spójrzcie przez okno, odrywając na chwilę wzrok od ekranu. Świat skąpany w czerwcowym deszczu wygląda zupełnie inaczej. Zielone liście drzew stają się nagle tak soczyste i intensywne, jakby ktoś podkręcił w nich kolory na karcie pamięci. Krople wody zastygają na szybach i ciężkich płatkach różowych piwonii niczym małe, szklane kryształki, w których, jak w soczewce odbija się cała okolica.
Deszcz ma w sobie niezwykłą moc oczyszczania. Nie tylko zmywa pył z ulic, samochodów i dachów, ale też w głęboki sposób oczyszcza nasze głowy z nadmiaru przebodźcowanych myśli.
Kiedy pada, czas zaczyna płynąć inaczej. Bardziej leniwie, rozciągliwie. To idealny moment, by zamiast wpuszczać do serca chaos i niepokój z mediów społecznościowych, otworzyć tę książkę, która od tygodni czeka na nocnym stoliku, napisać kilka szczerych słów w pamiętniku albo po prostu popatrzeć jak dwie krople ścigają się na szybie.


Spacer po lesie


Nasze małe wyzwanie na ten tydzień

Skoro deszcz uczy nas tak pięknej uważności i powrotu do korzeni, nie mogłabym zostawić Was bez naszego małego, cotygodniowego rytuału. Chciałabym, abyśmy i w tym tygodniu stworzyły wspólną przestrzeń pełną ciepła i wzajemnej inspiracji.
Oto moje wyzwanie dla Was na najbliższe dni (niezależnie od tego, czy akurat w tej minucie u Was pada, czy niebo za chwilę postanowi się rozchmurzyć):

  • Minuta przy oknie: Znajdźcie dziś w ciągu dnia tylko pięć minut. Podejdźcie do okna, otwórzcie je szeroko (albo wyjdźcie na balkon) i weźcie głęboki, spokojny oddech. Poczujcie zapach powietrza. Czy pachnie deszczem, wilgotną ziemią, ozonem, czy może parującą świeżością? Co czujecie w ciele, kiedy tak stoicie?
  • Uchwyćcie deszczowy zachwyt: Jeśli u Was pada, zauważcie jedną, konkretną i piękną rzecz związaną z tą aurą. Może to być jednostajny dźwięk kropel uderzających o blaszany parapet, widok wróbla chowającego się pod wielkim liściem łopianu, albo ta niesamowita, neonowa zieleń trawnika za oknem. Zapamiętajcie ten obraz, zróbcie mu "zdjęcie" w głowie.

A teraz tradycyjnie oddaję Wam głos i zamieniam się w słuch.

Jak reagujecie na letni deszcz? Czy potrafi Was jeszcze zachwycić i ukoić, czy raczej kojarzy się Wam wyłącznie z logistycznym utrudnieniem i psuciem planów? Czy udało Wam się dzisiaj złapać choć jedną krótką chwilę tylko dla siebie, wsłuchując się w szum za oknem?

Czekam na Wasze opowieści i do usłyszenia w komentarzach! Zaparzcie dobrą herbatę i pozwólcie sobie dziś na odrobinę deszczowego lenistwa.

Kobieta kreatywna

50000 Pozostało znaków