Cisza po dzwonach i ogień na płótnie
Wernisaże bywają przewidywalne. Jest lampka wina, sterylne, białe ściany, cichy szum uprzejmych rozmów. Jednak to, co wydarzyło się w krośnieńskiej Wieży Farnej, nie miało nic wspólnego z rutyną. To było wielozmysłowe przeżycie, które dotykało każdego osobiście i pozwoliło oderwać się od ciężaru codzienności.
Na krośnieńskim rynku dokładnie o godzinie 17:30, potężny dźwięk dzwonów rozległ się z wieży i wibrował w ciałach przechodniów. Kiedy wybrzmiało ostatnie uderzenie, a w powietrzu wciąż dało się wyczuć drżenie metalu, dyrektor Muzeum Rzemiosła w Krośnie Marta Rymar otworzyła wystawę ,,Makowa łąka”. Gdy uchyliły się ciężkie drzwi wieży dla gości, nagle zapanowała przenikliwa cisza. Cisza nasycona zapachem wiekowego, wysuszonego drewna i kurzu historii. To był idealny, teatralny moment przejścia.

Wspinaczka po stromych schodach w wieży, miała w sobie coś z rytuału. Z każdym krokiem zgiełk miasta zostawał na dole. Wchodząc głębiej w mroczny, tajemniczy świat, gdzie w smugach popołudniowego słońca leniwie tańczyły drobinki złotego kurzu, czas nagle zaczął płynąć inaczej, gęściej i spokojniej... i wtedy pojawiły się one - maki, które fenomenalnie komponowały się pośród potężnych drewnianych belek wieży.
Królewski ciężar oleju i pulsujące światło na płótnach Miss Floris
Magdalena Myszkowska z pełną świadomością porzuciła współczesne, szybkoschnące akryle na rzecz szlachetnego, tradycyjnego malarstwa olejnego. Ta wielowiekowa technika nadaje jej pracom niemal królewski ciężar i głębię, którą rzadko spotyka się we współczesnych galeriach.
Artystka po mistrzowsku operuje plamą barwną, bezkompromisowo nasycając płótna czystymi, intensywnymi czerwieniami. Wykorzystując unikalne właściwości farb olejnych. Efekt? Płatki maków i gęstość traw zyskały niesamowitą, mięsistą strukturę. Jej obrazy mają swoją fakturę, a dzięki grze grubych warstw farby (odważnym impastom) odnosi się wrażenie, że maki dosłownie pulsują własnym, wewnętrznym światłem.
To nie jest czerwień, która krzyczy, lecz ta, która zaprasza do środka, pulsuje bezpiecznym, głębokim ciepłem. Patrząc na te płótna, ma się ochotę zanurzyć dłonie w mięsistej fakturze traw, zamknąć oczy i poczuć na twarzy zapach rozgrzanej słońcem łąki. To moment, w którym natłok myśli cichnie, ustępując miejsca czystemu, niemal medytacyjnemu zachwytowi.
W surowym, chłodnym wnętrzu wieży ten kontrast był piorunujący. Delikatne, ulotne kwiaty uwiecznione z taką malarską ekspresją wyglądały na tle potężnych, starych murów jak żywy ogień. Maki Miss Floris idealnie wkomponowały się w strukturę starego drewna, nie dominowały nad nim, ale z nim współgrały, nadając surowej architekturze intymnego, wręcz metafizycznego ciepła.
Przeczytaj także: Recenzja wystawy „Powrót na makową łąkę” Miss Floris
Kim jest Miss Floris? Kobieta, która pielęgnuje zachwyt
Za pseudonimem Miss Floris stoi Magdalena Myszkowska, artystka głęboko związana z podkarpackim krajobrazem. Urodziła się w Jaśle. Jest absolwentką słynnego Liceum Sztuk Plastycznych w Krośnie, a swój talent szlifowała na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego, gdzie pod okiem prof. Stanisława Białogłowicza obroniła dyplom z wyróżnieniem.
Jej historia niesie ze sobą niezwykle ludzki, poruszający pierwiastek. Myszkowska powróciła do aktywnego malowania po kilku latach przerwy. Ta pauza okazała się kluczowa, gdyż artystka wróciła do sztuki z gigantyczną, świeżą energią, traktując malarstwo jako swój osobisty azyl, ucieczkę od trudów codzienności i próbę odnalezienia wewnętrznego spokoju.
Dla Miss Floris tytułowa „Makowa łąka” nie jest po prostu ładnym widoczkiem czy dosłownym przedstawieniem natury. To stan umysłu, powrót do beztroskich wspomnień z dzieciństwa, kiedy świat był prosty, wolny, a rzeczywistość przemawiała językiem czystego piękna.

Literacki ślad w sercu wystawy. Niezwykłe wyróżnienie dla mnie
Dla mnie osobiście ten wieczór miał jeszcze jeden, niezwykle poruszający i głęboki wymiar. Trzymając w rękach oficjalny, pięknie wydany katalog okolicznościowy towarzyszący wystawie, poczułam ogromną dumę. Znalazł się w nim tekst mojego autorstwa zatytułowany „Malarstwo, które leczy: Między sielanką a melancholią”.
Możliwość oprawienia sztuki Miss Floris w ramy moich własnych słów i osobistej wrażliwości to niezwykłe wyróżnienie dla mojej twórczości literackiej. Świadomość, że mój głos stał się integralną częścią tej ekspozycji, a Artystka powierzyła mi zadanie literackiego wprowadzenia widzów w ten intymny świat, jest niesamowicie budująca. W swoim eseju starałam się uchwycić to, jak styl Miss Floris balansuje między artystyczną intuicją a warsztatową dyscypliną, będąc bezkompromisowym autoportretem jej duszy. Fakt, że te przemyślenia zostaną z odbiorcami na zawsze w formie drukowanego katalogu, to moment, który zapamiętam na bardzo długo.
Przeczytaj także: Poranny luksus sztuki, czyli „Śniadanie u Tiffany’ego” w jasielskim wydaniu
Dumne schronienie w chmurach
Wychodząc z wieży na krośnieński rynek, odbiorca czuje głęboką wdzięczność i spokój. W świecie zdominowanym przez cyfrowy szum i nieustanny pęd, Miss Floris i otaczający ją ludzie podarowali nam coś bezcennego, inkluzywną przestrzeń kontemplacji, która nie wymaga znajomości skomplikowanych teorii sztuki, by móc się nią zachwycić.
Ukrycie tych pełnych słońca, czerwonych maków wysoko w chmurach, w sercu mrocznej, monumentalnej Wieży Farnej, było genialnym posunięciem. Ta wystawa udowodniła, że wielka historia, malarski kunszt oraz czysta, ubrana w słowa wrażliwość potrafią stworzyć jedność, która porusza najgłębsze struny w ludzkim sercu.
Zamknięcie pełnych słońca, mięsistych płócien Miss Floris w mrocznym wnętrzu monumentalnej wieży stworzyło mistyczny kontrast, w którym tradycyjne malarstwo olejowe spotkało się z czystą, ubraną w słowa wrażliwością. To wyjątkowe wydarzenie zostawia odbiorcę z poczuciem głębokiej wdzięczności. Wychodząc z Wieży Farnej z okolicznościowym katalogiem w dłoni, zabieramy ze sobą nie tylko wspomnienie płonących na płótnie maków, ale przede wszystkim bezcenny dowód na to, że wciąż istnieją przestrzenie, gdzie sztuka potrafi utkać dla nas świat pełen kojącej ciszy i czystego piękna.
Fotografie Miss Floris z makami są autorstwa Pawła Dudy.
Kobieta kreatywna





Subskrybuj
Zgłoszenie