Spotkanie z twórczością Bartka Smyki – pierwsze wrażenia
Są takie wystawy, które nie kończą się wraz z wyjściem z galerii. Zostają pod powiekami, pulsują w myślach i każą do siebie wracać. Malarstwo Bartka Smyki to dla mnie właśnie takie doświadczenie. Niezwykłe, intymne, czułe i przepełnione duchowością, która rzadko gości we współczesnej sztuce.
Beskid Niski – kraina moich wspomnień
Beskid Niski to miejsce, które od zawsze ma specjalny zakątek w moim sercu. Kiedy patrzyłam na pejzaże Bartka, poczułam dreszcz rozpoznania, jakbym spotkała starego przyjaciela. Autor, jak czytamy w folderze wystawy, tworzy sztukę „przyrośniętą do miejsca, z którego pochodzi”. I to czuć w każdym obrazie. Widać autentyczność, brak pozy, niemal fizyczną obecność w lesie czy na mokradłach.
Byłam absolutnie zachwycona tymi obrazami z duszą. Nie są to tylko martwe widoki. To żywe fragmenty świata, w których czuć chłód mgły i zapach ziemi po deszczu. Artysta unika „lukrowanego realizmu”, o którym wspomina notatka kuratorska, wybierając zamiast niego surową, niemal graficzną poetykę.

Obraz jako początek historii
To, co uderzyło mnie najmocniej, to fakt, że do każdego z tych pejzaży można dopowiedzieć własną historię. One nie narzucają jednej interpretacji; one są jak otwarte bramy. Patrząc na mroczną linię lasu czy łagodne światło zmierzchu, nie tylko podziwiałam technikę, ale zaczynałam snuć własne opowieści.
- Kto szedł tą ścieżką przed chwilą? * O czym myślą ludzie w tym jednym, majaczącym w oddali oknie? Malarstwo Smyki posiada tę rzadką magnetyczną siłę, zmusza do zatrzymania i wejścia w dialog z płótnem. Każdy kadr to niedopowiedziany rozdział, w którym my, widzowie, stajemy się współautorami.
Moc „zawieszenia” i kojąca cisza
W dzisiejszym, rozpędzonym świecie, ta wystawa oferuje coś bezcennego: niezwykłą moc uspokojenia i stan absolutnego zawieszenia. To malarstwo terapeutyczne. Stojąc przed tymi formatami, poczułam, jak mój oddech się wyrównuje, a zgiełk dnia codziennego cichnie.
Zgodnie z materiałami informacyjnymi, dzięki unikalnej technice i stanowczym impastom, powierzchnia prac nabiera niesamowitej „intensywności i świetlistości”. To światło na obrazach Smyki – błąkające się po pniach drzew czy odbite w tafli wody – jest dla mnie symbolem nadziei i trwałości.


Refleksja nad trwaniem
Niezwykle poruszyła mnie myśl Ady Florek zawarta w folderze: „przyroda trwa, a my jesteśmy tutaj tylko na chwilę”. Ta refleksja, tak obecna w każdym nokturnie i każdej panoramie Bartka, przyniosła mi dziwną ulgę. Czułam naszą kruchość wobec majestatu gór, ale jednocześnie ogromną wdzięczność za to, że mogę być częścią tego spektaklu.
Wyszłam z wystawy z sercem pełnym beskidzkiego spokoju. Bartek Smyka stworzył dzieła, które nie tylko dekorują, ale przede wszystkim znaczą. To była dla mnie głęboka, duchowa uczta, po której świat za oknem wydał mi się nieco łagodniejszy.
Wystawę malarstwa Bartka Smyki można oglądać w Jasielskim Domu Kultury do dnia 1 kwietnia br.
Panie Bartku, dziękuję za tę niezwykłą podróż. Pana obrazy to dla mnie nie tylko pejzaże Beskidu Niskiego, który noszę w sercu, ale przede wszystkim przestrzenie, w których odnalazłam ciszę i ukojenie. Dziękuję za to magiczne zawieszenie i za fakt, że przed każdym Pana płótnem mogłam dopowiedzieć własną historię. To malarstwo z prawdziwą duszą, które zostaje w człowieku na bardzo długo. Gratuluję!
Kobieta kreatywna





Subskrybuj
Zgłoszenie