Kobiecy blog
Kobiecy blog

Kobieta kreatywna - Blog dla kobiet

previous arrow
next arrow

Recenzje

Recenzja książki „Adela” Ewy Popławskiej. Dlaczego warto ją przeczytać?

Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się, jak wiele Twoich gestów, lęków i uśmiechów nie należy do Ciebie, lecz jest echem istnień, które odeszły długo przed Twoim narodzeniem?

Lektura „Adeli” Ewy Popławskiej to nie jest zwykłe obracanie kartek lecz powolne, niemal nabożne dotykanie tkanki przeszłości. To opowieść, która rozlewa się w duszy niczym ciepła herbata w mroźny wieczór, niosąc ze sobą zapach starego drewna, krochmalonej pościeli i niewypowiedzianych tajemnic, które przez lata dojrzewały w milczeniu.


Tęsknota zaklęta w imieniu

Imię „Adela” brzmi w tej powieści jak zapomniana melodia. Ewa Popławska z niezwykłą precyzją, a jednocześnie z ogromną czułością, kreśli portret kobiety, która staje się dla czytelnika kimś bliskim. Kimś, kogo chcielibyśmy zapytać o drogę, gdy gubimy się w chaosie współczesności. Czytając tę historię, nie sposób nie popaść w głęboką zadumę nad losem kobiet, których życie było splotem ogromnej siły i jeszcze większej pokory.
Autorka posiada rzadki dar ożywiania przedmiotów i miejsc. Pod jej piórem stary dom przestaje być tylko murami, a staje się niemym świadkiem narodzin, pożegnań i powrotów. Sentymentalizm tej prozy nie jest tani ani powierzchowny. Jest dojrzały, który rozumie, że najpiękniejsze historie pisze się nie atramentem, lecz łzami i trudną codziennością.


Dziedzictwo, które nas niesie

„Adela” to przede wszystkim opowieść o szukaniu własnego miejsca w wielkiej sztafecie pokoleń. Refleksja, która towarzyszy lekturze, dotyka pytania o to, co tak naprawdę po nas zostaje. Czy są to tylko przedmioty w zakurzonych kufrach, czy może coś znacznie trwalszego jak nić wartości, którą przekazujemy dalej, nieświadomie kształtując przyszłość?
Ewa Popławska prowadzi nas przez meandry losu swojej bohaterki z ogromnym szacunkiem do prawdy historycznej i emocjonalnej. Imię Adela zdaje się, ze nie zostało przypadkowo wybrane. Ono staje się w naszej wyobraźni twarzą naszych własnych babć i prababć. To książka o sile kobiet, które w milczeniu dźwigały świat, nie prosząc o oklaski. Czytając o zmaganiach czułam ściskanie w gardle nie tylko z żalu, ale z zachwytu nad pewnego rodzaju niezłomnością.
Styl autorki jest kojący, niemal liryczny. Popławska nie spieszy się z akcją. Pozwala nam zatonąć w opisach. To literatura, która uczy nas uważności. Przypomina, że życie składa się z drobnych momentów.
W tej sentymentalnej podróży odnalazłam kojące przesłanie, że nikt nie odchodzi naprawdę, dopóki trwa pamięć. „Adela” jest mostem rzuconym nad przepaścią zapomnienia, po którym możemy bezpiecznie przejść, by spotkać się z tymi, którzy dali nam początek.

„Adela” Ewa Popławska
Zamykając książkę Ewy Popławskiej, czułam dziwny rodzaj spokoju, zmieszanego z lekkim smutkiem, który towarzyszy przy oglądaniu starych, czarno-białych fotografii. To lektura dla dusz wrażliwych, które w literaturze szukają nie tylko rozrywki, ale przede wszystkim zrozumienia. To wezwanie do tego, byśmy zatrzymali się w swoim biegu i spojrzeli wstecz z wdzięcznością.


„Adela” uczy nas, że każda blizna na sercu bohaterki ma swoje znaczenie. To lekcja empatii, której tak bardzo potrzebujemy w dzisiejszym, powierzchownym świecie. To książka, którą chce się przytulić do piersi i do której chce się wracać w chwilach zwątpienia w sens własnej drogi.


„Adela” Ewy Popławskiej to literacka perła, która przypomina nam, że najcenniejsze skarby nie błyszczą lecz trwają, ukryte w ciszy serca i w pamięci o tych, których już nie ma, a którzy wciąż nas prowadzą.

Kobieta kreatywna

50000 Pozostało znaków