Kobiecy blog
Kobiecy blog

Kobieta kreatywna - Blog dla kobiet

previous arrow
next arrow

Recenzje

Tam, gdzie czeka spokój Katarzyny Fiołek - recenzja

Przystań w Niepewnym Świecie. Refleksja nad prozą Katarzyny Fiołek

Istnieją takie książki, które nie są jedynie zbiorem zadrukowanych stron, lecz stają się cichym azylem, do którego uciekamy, gdy świat zewnętrzny staje się zbyt głośny, zbyt duszny i zbyt wymagający. „Tam, gdzie czeka spokój” Katarzyny Fiołek jest jak czuły szept, który słyszymy w środku nocy, przypominający nam, że pod warstwą codziennych trosk, lęków i niekończących się list zadań, w każdym z nas drzemie nienaruszona kraina ciszy.

Powrót do źródła łagodności w powieści Katarzyny Fiołek

Czytając tę książkę, odnosi się wrażenie, jakby autorka siedziała obok nas, parząc ziołową herbatę i pozwalając nam na bycie dokładnie takimi, jakimi jesteśmy, czyli zmęczonymi, nieidealnymi, poszukującymi. Fiołek z niezwykłą precyzją, a jednocześnie z ogromną delikatnością, dotyka strun, o których istnieniu często zapominamy. Przypomina nam o wartości łagodności względem samego siebie. W świecie, który nagradza za „więcej, szybciej, mocniej”, jej proza jest jak chłodny kompres na rozpalone czoło.


Przeczytaj także: Recenzje książek


Refleksja, która płynie z każdej strony książki, uderza w nasze najbardziej sentymentalne tony. Przywołuje wspomnienia chwil, w których czuliśmy się bezpieczni. Przypomina się zapach mchu w lesie, dotyk ciepłego słońca na powiekach, a nawet spokój płynący z obserwacji padającego śniegu. Autorka przekonuje, że ten spokój nie jest towarem luksusowym, na który trzeba zapracować, ale naszym naturalnym dziedzictwem, które po prostu zostało przysypane kurzem codzienności.

Katarzyna Fiołek nie oferuje gotowych recept na szczęście w pięciu krokach. Zamiast tego zaprasza do procesu. Jej pisanie jest głęboko zakorzenione w uważności, ale pozbawione ezoterycznego dystansu. To mądrość bardzo ludzka, bliska ziemi i bliska sercu. Autorka analizuje nasze lęki przed pustką i ciszą, pokazując, że to właśnie w nich ukryte są najcenniejsze odpowiedzi. W warstwie emocjonalnej lektura ta wywołuje rodzaj słodko-gorzkiej nostalgii. Nostalgii za życiem prostym, za relacjami opartymi na obecności, a nie na ekranach telefonów, za możliwością patrzenia w niebo bez poczucia winy, że marnujemy czas. Fiołek uczy nas, że „nic nierobienie” jest w istocie najważniejszą pracą, jaką możemy wykonać dla swojej duszy, gdyż jest to praca nad odzyskiwaniem siebie.


Książka ,,Tam, gdzie czeka spokój"


Estetyka ukojenia w książce „Tam, gdzie czeka spokój” Katarzyny Fiołek

Styl autorki jest malarski, niemal poetycki. Każde zdanie wydaje się być ważone na wadze empatii. Nie ma tu zbędnych słów, nie ma intelektualnego popisywania się. Jest za to ogromna przestrzeń między wierszami, którą czytelnik może wypełnić własnymi oddechami i przemyśleniami. To książka, którą dawkuje się małymi łykami, bo jej treść potrzebuje czasu, by osiąść w sercu, niczym osad na dnie filiżanki.
Dla kogo jest ta lektura? Dla każdego, kto czuje, że zgubił drogę do swojej wewnętrznej przystani. Dla tych, którzy budzą się z lękiem o jutro i kładą spać z ciężarem wczoraj. Fiołek staje się przewodniczką, która nie wskazuje drogi palcem, ale idzie obok, trzymając nas za rękę i pozwalając nam się zatrzymać przy każdym pięknym, choć bolesnym odkryciu.

Świątynia ukryta w codzienności

Najpiękniejszym przesłaniem tej książki jest to, że spokój nie znajduje się „gdzieś tam” na szczycie góry, w odległym klasztorze czy po osiągnięciu wszystkich celów. Spokój czeka tu i teraz, w szczelinach między obowiązkami. Czeka w głębokim wdechu, w cierpliwym wysłuchaniu drugiego człowieka, w akceptacji własnej kruchości.
Zamykając „Tam, gdzie czeka spokój”, czujemy się lżejsi. To nie jest lekkość naiwna, ale lekkość płynąca ze zrozumienia, że nie musimy walczyć z życiem. Możemy z nim płynąć. Katarzyna Fiołek napisała książkę, która jest jak powrót do domu po bardzo długiej podróży.  Do przystani, w której w oknie pali się światło, a na stole czeka ciepły posiłek. To literatura, która leczy, tuli i daje nadzieję, że bez względu na to, jak wielka jest burza na zewnątrz, wewnątrz nas zawsze może panować cisza.
Ta lektura to zaproszenie do najpiękniejszej z podróży, a mianowicie podróży do samego siebie. Jeśli pozwolisz jej się poprowadzić, odkryjesz, że to, czego szukałaś na zewnątrz, zawsze było w Tobie.

Wyobraź sobie, że trzymasz w dłoni kartkę. Jest gładka, lekka i bije od niej delikatne ciepło. To Twoje osobiste zaproszenie do zatrzymania się. Kiedy świat wokół Ciebie zaczyna wirować zbyt szybko, odczytaj te cztery kroki ku ukojeniu:

  • Kotwica Oddechu (Tu i Teraz)

Zacznij od uznania swojego ciała. Poczuj, jak Twoje stopy dotykają podłoża. Poczuj ciężar swoich dłoni.
Twoja myśl: „W tej minucie nie muszę niczego naprawiać ani rozwiązywać. Po prostu oddycham. Każdy wydech to zgoda na to, by napięcie opuściło moje ramiona”.
Praktyka: Weź wdech licząc do czterech, zatrzymaj go na chwilę, a potem wypuszczaj powietrze powoli, jakbyś chciał zdmuchnąć puch mlecza.

  • Przestrzeń Akceptacji (Łagodność)

Spójrz na swoje dzisiejsze emocje jak na chmury na niebie. One płyną, zmieniają kształt, ale Ty jesteś niebem szerokim, niezmiennym i bezpiecznym.
Twoja myśl: „To, co czuję, jest ważne, ale mnie nie definiuje. Mam prawo czuć się przytłoczony. Moja wrażliwość nie jest słabością, jest dowodem na to, że żyję głęboko”.
Praktyka: Połóż dłoń na sercu i powiedz do siebie w myśli: „Jestem przy Tobie”. To najprostszy akt miłości własnej.

  • Filtr Uważności (Uproszczenie)

Zadaj sobie pytanie, które oczyszcza umysł z nadmiaru bodźców.
Twoja myśl: „Co jest teraz naprawdę najważniejsze? Czy to, czym się martwię, będzie miało znaczenie za rok? Wybieram spokój zamiast pośpiechu”.
Praktyka: Skup się na jednej, małej rzeczy w zasięgu wzroku. Zauważ jej kolor, fakturę, cień. To Twoje zakotwiczenie w rzeczywistości, która jest prostsza niż Twoje lęki.

  • Światło Nadziei (Zaufanie)

Zakończ z ufnością, że wszystko ma swój czas – dokładnie tak, jak pory roku w Twoim ogrodzie.
Twoja myśl: „Ufam procesowi mojego życia. Nie muszę widzieć całej drogi, by zrobić kolejny mały krok. Spokój nie jest celem, do którego dążę, ale sposobem, w jaki idę”.
Praktyka: Uśmiechnij się delikatnie do siebie – to sygnał dla Twojego układu nerwowego, że walka dobiegła końca.

Odczytaj te słowa powoli, niemal szeptem. Niech to będzie rytuał przejścia ze stanu „muszę” do stanu „jestem”. Spokój Katarzyny Fiołek nie jest ciszą absolutną, lecz harmonią, którą odnajdujemy w samym środku życia.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Muza.

Kobieta kreatywna 

50000 Pozostało znaków